piątek, 17 września 2010

Coś pozytywnego, nic szczególnego...

Chciałam coś własnego i coś twórczego, a jakiś nadzwyczajnych umiejętności jeszcze nie odkryłam więc bardzo twórczo nie będzie, ale na pewno jest to coś mojego i na pewno jestem zadowolona z obecnego efektu.
 Sam pomysł pochłonęłam z powietrzem, majowo-czerwcowe łąki są bardzo pobudzające, świeże... i tak o to wracając do domu z dnia na dzień, obserwując, chłonęłam to życie, aż w końcu podkradłam cześć tej energii i schowałam w książkach. Ramki jeszcze nie zostały powieszone bo nie została postawiona ostateczna kropka nad tym 'projektem' do trzech polnych dołączyła czwarta z ogródka i teraz brakuje piątej ...  . 

Brak komentarzy: